Prezentowany materiał (i związany z tym epizod) miał miejsce w okresie przedwojennym, to znaczy w 1938 i 1939 r. Obecnie to temat pełen egzotyki, jednak jeszcze żyjące po dziś dzień starsze osoby, które wówczas były dziećmi, znają zapewne historię tak zwanych „piątkorzy”. Nazwa ta powstała w związku z niską zapłatą, jaką bardzo młodzi ludzie otrzymywali za swą ciężką, często wręcz nadludzką pracę – za przepracowaną dniówkę płacono im ówczesnych 50 groszy, zwanych potocznie „piątką”. Młodzież ta, pochodząca z obszaru całej przedwojennej Polski, wykorzystywana była do budowy bunkrów i zapór przeciwczołgowych m. in. w rejonie Śmiłowic, Mokrego, Mikołowa, Łazisk, Gostyni i Wyr. Młodzież ta była kierowana również do budowy obiektów strategicznych w innych częściach kraju – budowano ich siłami m.in. COP (Centralny Okręg Przemysłowy), lotniska czy Port w Gdyni.
Wprowadzając czytelnika w temat, musimy rozpocząć od informacji, że w dobie ogólnoświatowego kryzysu, w roku 1932, utworzono w naszym kraju Ochotnicze Drużyny Robocze. Skupiły one bezrobotną młodzież męską, która w ciągu lata zatrudniana była przy robotach publicznych – budowach dróg i torów, melioracjach, regulacjach rzek, a w zimie uczestniczyła w różnych kursach doszkalających. ODR podlegały początkowo Ministerstwu Opieki Społecznej, lecz później pieczę nad nimi przejęło Ministerstwo Spraw Wojskowych, przekształcając je w formację paramilitarną o nazwie Junackie Hufce Pracy.
Zostały one powołane przez prezydenta Ignacego Mościckiego dekretem z 22 września 1936 r. Podstawowym celem, jaki określał dekret, było umożliwienie bezrobotnej młodzieży zdobycia wykształcenia i pracy oraz znalezienia miejsca w społeczeństwie. Artykuły tegoż dekretu mówiły m.in., że: Art. 2 – Junackie Hufce Pracy zapewniają młodzieży, obok pełnienia służby pracy, także przysposobienie do służby wojskowej lub do wojskowej służby pomocniczej, a nadto nabycie kwalifikacji zawodowych, wychowanie obywatelskie i oświatę ogólną; Art. 8 – Do JHP będzie przyjmowana przede wszystkim młodzież bezrobotna obojga płci. Z kolei w art. 11 informowano, iż do JHP przyjmowana może być młodzież w wieku od 18 do 20 lat.
Na czele JHP stał komendant płk Bogusław Kunc[1] ze sztabem i podlegały mu cztery Komendy Okręgów, a tym z kolei – pododdziały formowane na danym terenie w zależności od potrzeb i ilości rekrutów. Podstawową jednostką był batalion (sformowano ich w sumie 20), składający się z 3-4 kompanii. Ponadto utworzono kilkanaście specjalistycznych, samodzielnych kompanii, w tym osiem żeńskich. W miarę narastania zagrożenia wojennego, zwiększał się procent wykonywanych przez JHP inwestycji stricte militarnych, junacy budowali fortyfikacje (Węgierska Górka, Jastarnia, Mikołów, Goniądz – Prusy Wschodnie).
W okresie tym (po 1936 r.), polskie władze wprowadziły dla młodzieży zdającej egzaminy wstępne na studia wyższe obowiązek fizycznej pracy wakacyjnej, która odbywała się przed pierwszym rokiem studiów – przeważnie daleko od domów rodzinnych. Dopiero po przedstawieniu dokumentów zaświadczających jej odbycie młodzi ludzie zostawali przyjęci na uczelnię.
Za swą ciężką pracę otrzymywali oni wynagrodzenie w kwocie zaledwie 50 groszy na dniówkę, stąd w miejscowym środowisku powstało na tych dzielnych i patriotycznie wychowanych młodych ludzi określenie jako tzw. „piątkorzy”[2].
Jak już wspomniano, przed wybuchem II wojny światowej sukcesywnie rozbudowywane były fortyfikacje i bunkry Obszaru Warownego „Śląsk”. Położenie wsi Śmiłowice (stanowiącej dziś część miasta Mikołów) w odległości zaledwie 13 km na wschód od granicy państwowej stało się podstawą decyzji o rozpoczęciu przygotowań tego rejonu do obrony na wypadek wojny. Wówczas powstały tu, dwa schrony bojowe znajdujące się niedaleko drogi łączącej Mikołów i Gliwice, które miały za zadanie bronić właśnie tego skrzyżowania, a także bunkier i schron usytuowane na południe od wsi. Jest tu w okolicy jeszcze piąty obiekt (schron), ale podniszczony, w lesie, za kościołem parafialnym w Śmiłowicach.[3]
Obiekty te były budowane na przełomie maja i sierpnia 1939 r., między innymi przez młodzież zgrupowaną w XV batalionie Junackich Hufców Pracy. Bunkry te należały do umocnień obronnych stałych, wchodzących w skład odcinka „Mikołów” Obszaru Warownego „Śląsk”. Wraz z bunkrami w Wyrach, Mokrem i Mikołowie tworzyły one ciągłą linię obronną, zwaną odcinkiem „Mikołów”. Zadaniem ich była obrona tego fragmentu granicy ówczesnego państwa polskiego. Swój chrzest bojowy przeszły we wrześniu 1939 r., kiedy to na wzgórzach okalających Śmiłowice doszło do walk z agresorem niemieckim. Bunkry były wówczas obsadzone przez załogi forteczne należące do 23. Dywizji Piechoty (żołnierzy 73. Pułku Piechoty z Sarn), którą na odcinku mikołowskim dowodził płk Władysław Kiełbasa. Zostały one zaatakowane przez oddziały Wehrmachtu (VIII Korpusu Armijnego gen. por. Ernsta Busha) oraz prawdopodobnie dezerterów z rybnickiej kompanii Obrony Narodowej, ubranych w polskie mundury.
Wielu mieszkańców tego terenu stawiało bohaterski opór najeźdźcy (w dniach 2 i 3 września) w obronie umocnień Sośniej Góry (wzgórza 341 znajdującego się na terenie funkcjonującego dziś Śląskiego Ogrodu Botanicznego) w ramach mikołowskiej kompanii Obrony Narodowej, rekrutującej się głównie z powstańców. Uzbrojenie tutejszych bunkrów stanowiły ręczne i ciężkie karabiny maszynowe, armaty 75 mm i działko przeciwpancerne 37 mm. Do obiektów towarzyszących należały umocnienia polowe wraz z budynkami zakwaterowania i magazynami amunicji 94. Zaraz po zajęciu Górnego Śląska, we wrześniu 1939 r. okupacyjne władze hitlerowskie zaczęły stosować zakrojone na szeroką skalę represje wobec ludności polskiej, szczególnie zaś wobec członków Związku Powstańców Śląskich i osób prowadzących w latach przedwojennych działalność w propolskich organizacjach społeczno-politycznych. Tak na przykład śmiłowicki powstaniec [Szczepan] Passon, zamieszkały w posesji pod nr 9, został zadenuncjowany, że powrócił z wojny. Objęto go więc aresztowaniem, a następnie przekazano do jenieckiego obozu powstańczego w lasach pod Nieborowicami (w gminie Pilchowice).[4]
Dla lepszego zrozumienia omawianego tematu, poniżej prezentowane są w dosłownym brzmieniu wspomnienia członków JHP, biorących udział w budowie fortyfikacji, bunkrów i umocnień obronnych w okolicach Mikołowa:
Po maturze stanąłem na komisję wojskową, dostałem kategorię A i przydział do Junackich Hufców Pracy. JHP były formacją paramilitarną, powołaną w 1936 r. dla ludzi szczególnie z rejonów zacofanych gospodarczo. Od 1938 r. służba wojskowa poborowych była poprzedzona obowiązkową służbą w Junackich Hufcach Pracy, trafiali do niej wszyscy kandydaci na podchorążych. Musieli w nich przepracować fizycznie 6 tygodni. Było to przysposobienie obrony i zarazem przysposobienie zawodowe.10 lipca zostałem skierowany do 6 Batalionu Pracy[5], budującego fortyfikacje na terenie Śląska w rejonie Mikołowa, na południowy zachód od Katowic, blokujących ewentualną inwazję Niemców na linii Gliwice-Mikołów-Katowice. W okresie mojego turnusu zbudowaliśmy na przestrzeni przydzielonego nam odcinka około 6 do 7 kilometrów kilkanaście bunkrów. Ciekawym faktem było to, że na 42 maturzystów z mojego liceum w Kaliszu, do JHP na Śląsk, pracującego przy fortyfikacjach zostało powołanych tylko 37 chłopców. Pozostałych pięciu skierowano do robót regulacyjnych rzeki Warty, daleko od umocnień frontowych. Po wybuchu wojny okazało się, że było to posuniecie głęboko przemyślane, gdyż cała piątka po zajęciu Kalisza przez Niemców znalazła się na listach Volksdeutschów i wstąpiła do niemieckiej Hilfspolizei. Mój turnus skończył służbę 15 sierpnia i został zwolniony do domu, a na jego miejsce rozpoczął służbę następny turnus, który już był ogarnięty działaniami wojennymi po dwóch tygodniach.[6]
Stanisław Iwankiewicz maturę zdał w Kaliszu wiosną 1939 r., a następnie ukończył Szkołę Podchorążych Sanitarnych Zawodowych w Warszawie. Jako junak Junackich Hufców Pracy budował okopy w Mokrem koło Mikołowa. Kiedy niemieckie bomby spadły na Polskę, 1 września 1939 r. pracował w warszawskim szpitalu polowym nr 104. [7]
Stojąc dziś przed pomnikiem "Bitwy Wyrskiej", trudno wyobrazić sobie wydarzenia, jakie się tu rozegrały przed laty. To właśnie te okoliczne pola i lasy były tłem dla krwawych walk w czasie Kampanii Wrześniowej. Ani wiosna, ani upalne lato tamtego roku nie zapowiadały tragicznych dni wrześniowych, jakie miały wkrótce nadejść. Tutejsi mieszkańcy widzieli co prawda jednostki saperów, Junackich Hufców Pracy i regularne oddziały wojskowe zabezpieczające pobliską granicę i wykonujące prace fortyfikacyjne, jednak mało kto mógł sobie zdawać sprawę ze skutków wytyczenia w tej okolicy głównej pozycji broniącej dostępu do Śląska. Na „Odcinek Mikołów” skierowano 55 Dywizję Piechoty Rezerwowej płk Kalabińskiego, będące jego główną siła. Specjalne jednostki forteczne mające za zadanie obsadę schronów bojowych przybyły w te okolice już 15 sierpnia. W rejonie Gostynia niegotowe schrony żelbetonowe i okopy wokół nich miała obsadzić 2 kompania specjalna mjr Amonna, który swoje stanowisko dowodzenia usytuował w leśniczówce Wyry.
Po zdaniu matury, obowiązkowy był miesięczny staż w Junackich Hufcach Pracy. Byliśmy wcieleni do zespołu junaków bez cenzusu, chłopców, wiejskiego lub robotniczego pochodzenia, z ukończoną najwyżej szkołą powszechną. Mieszkaliśmy razem w namiotach 24-osobowych, podzieleni według reguły: 12 junaków bez cenzusu i 12 z cenzusem, obowiązkowo przemieszani w sąsiedztwie łóżek. Pracowaliśmy też w mieszanych drużynach roboczych, z jednakowymi normami, jednakowo ubrani, byliśmy jednakowo traktowani. Pamiętam, że nasze relacje były bardzo życzliwe. Staliśmy się obiektem zainteresowania i podziwu naszych "bezcenzusowych" towarzyszy pracy. Kiedy wspomniałem swemu sąsiadowi o mojej wizycie we Francji i w Niemczech, cała grupa prosiła mnie, żebym szczegółowo opowiedział, jak tam się żyje, jak wygląda "wielki zachodni świat". Nas z kolei ciekawiły warunki życia w ich domach rodzinnych, ich opinie społeczne, osobiste ambicje. Była też duża grupa Ślązaków mówiących dialektem śląskim, nauczyliśmy się wielu typowych, śmieszących nas, powiedzeń śląskich. Nasi koledzy "bez cenzusu" chętnie słuchali naszych opowiadań o wielkomiejskim życiu w Warszawie, zadawali nam masę pytań zasadniczego typu. Pamiętam, że podziwiali nasze zdolności pisania, widząc, jak piszemy wiecznymi piórami listy do naszych rodzin. Ofiarowałem wieczne pióro swemu sąsiadowi z namiotu. Po powrocie do Warszawy wysłaliśmy w prezencie wieczne pióra wszystkim naszym kolegom z namiotu. Po "zaliczeniu" obozu JHP, maturzyści przechodzili roczny kurs służby wojskowej w Szkołach Podchorążych, po skończeniu którego otrzymywało się stopień kaprala lub plutonowego podchorążego. Po dwóch latach podchorążacy byli powoływani na paromiesięczne ćwiczenia wojskowe i otrzymywali oficerski stopień podporucznika.[8]

Zaświadczenie odbycia służby dla mieszkańca Jarosławia

i odznaka służbowa JHP. Zbiory autora.
Wspomina w sierpniu 2005 r. mieszkający w Brzesku Bach Henryk lat 84: Maturę zdałem, bowiem 20 maja 1939 r. w lipcu powołano nas – maturzystów do Junackich Hufców Pracy na jeden miesiąc. Obóz ten odbywał się w Mokrem k/Mikołowa ( obecne woj. Katowickie), gdzie blisko granicy niemieckiej budowaliśmy olbrzymie bunkry betonowe oraz zapory przeciwczołgowe, olbrzymiej długości, dwa rzędy sterczących szyn zamontowanych w betonie. Już wtedy wyczuwaliśmy, że wybuch wojny z Niemcami jest bardzo bliski, ale duch wśród nas był ochoczy. Pracowaliśmy ponad nasze siły, nikt nie myślał, że wróg może przekroczyć nasze umocnione granice. Wmawiano nam, że jesteśmy „SILNI, ZWARCI i GOTOWI„ i nie oddamy wrogowi nawet guzika od płaszcza żołnierskiego, ani kawałka naszej polskiej ziemi. Po powrocie z tego obozu w połowie sierpnia nastała już gorączka przedwojenna. Tu i ówdzie dało się słyszeć o dywersjach i różnych zamachach.[9]
Po maturze musiałem – jak każdy maturzysta – odbyć turnus JHP, czyli Junackich Hufców Pracy. Hufce to był świetny pomysł ministra Jędrzejewicza. Młodzież ciężko pracowała, krew leciała z rąk, ale dzięki temu moje pokolenie do dzisiaj szanuje fizyczną pracę. Nasz turnus wypadł w sierpniu, ubrano nas w mundury i skierowano nad niemiecką granicę do kopania rowów. Mieliśmy wracać 1 września, ale wybuchła wojna. Przez cały wrzesień tułałem się. Kiedy wróciłem do Postaw, zastałem samotną matkę. Zrezygnowałem z nauki u szewca i w marcu 1939 r. wstąpiłem do Junackich Hufców Pracy, które zostały zlokalizowane w Hruszowie koło Lubaczowa. Czasy były niespokojne, Niemcy coraz głośnieji otwarciej przygotowywały się do wojny. Dlatego też JHP zostały oparte na rygorze wojskowym, odbywała się codziennie musztra, rygor wojskowy został wprowadzony do koszar, w których byli młodzi Polacy. Po trzech miesiącach odbyła się przysięga wojskowa i zmilitaryzowana szósta kompania Junackiego Hufca Pracy została przewieziona koło Wilna, skąd po kilku tygodniach przewieziono nas na Śląsk do Mokrego k/Mikołowa. Tam pracowaliśmy przy budowie umocnień granicy z Niemcami, stawialiśmy zapory przeciwpancerne oraz bunkry żelbetonowe. W pamiętny dzień 1 września 1939 r. świtem obudził nas, młodych junaków, huk samolotów, broni maszynowej. Spadały bomby, które niszczyły wszystko doszczętnie. Tak rozpoczęła się II wojna światowa dla Władysława Nowickiego (zam. w m. Brzostek k/Jasła), z dala od rodziny, znajomych, od swojego środowiska, w którym żył i mieszkał dwadzieścia lat. Szósty batalion zaczął się wycofywać. Pieszo, pod osłoną nocy, przesuwali się junacy na wschód. Zapanował chaos, głód, cierpienie, choroby – pod ostrzałami z niemieckich samolotów szli dalej i dalej[10].
Mariusz Dmetrecki
[1] Bogusław Kunc ur. około 1892 roku w Suwałkach, w 1911 roku służył w 31. pułku piechoty w Austrii w Cieszynie, w latach 1928 – 1936 był komendantem Korpusu Kadetów nr 2 w Chełmnie, w 1936 roku zostaje komendantem JHP
[2] Informacji udzielili mikołowianie pamiętający te wydarzenia: Henryk Paduch i Krystyn Ptok.
[3] M. Dmetrecki: Historyczne kalendaria Śmiłowic w 90-lecie Ochotniczej Straży Pożarnej. Mikołów 2018, s. 74.
[4] M. Dmetrecki: Historyczne kalendaria Śmiłowic … . Mikołów 2018, s. 32-33
[5] Dowódcą tego batalionu był kpt Zygmunt Ziemba. Po sąsiedzku w Kochłowicach stacjonował 9 batalion Pracy, którego dowódcą był ppłk Julian Olszycki.
[6] http://www.endecja.pl/wydarzenia/ [12 kwietnia.2012 r.]
[7] http://www.kalisz.eu/_portal/ [12 kwietnia.2012 r.]
[8] http://www.naszdziennik.pl/ [12 kwietnia.2012 r.]
[9] http://www.brzesko.ws/desktopmodules/articles/ [12 kwietnia.2012 r.]
[10][12 kwietnia 2012 r.]